Scroll down
Krótkie metraże

Queerowe narracje | Trans!Fest

KUP BILET

Co znaczy opowiadać o transpłciowości bez uczynienia z niej tematu? Trzy filmy w tym bloku szukają odpowiedzi na to pytanie każdy po swojemu: przez intymność wieloletniego dokumentu, przez kameralną fikcję jednej nocy, przez ciszę między dwojgiem ludzi, którzy nagle muszą nauczyć się rozmawiać od nowa. Być jak Mikołaj, Transgresja i Reszta naszego życia nie są filmami o transpłciowości w sensie wyjaśniającym ani edukacyjnym – są filmami o relacjach, w których transpłciowość jest obecna jako fakt, nie jako problem.

To, co je spaja, to odmowa uprzywilejowania cudzego spojrzenia. Żaden z tych filmów nie buduje narracji wokół zdumienia, odkrycia ani moralnego przepracowania. Zamiast tego stawiają bohaterów – trans i cis – w sytuacjach, które wymagają czegoś trudniejszego niż akceptacja: obecności, rozmowy, zmiany, którą nie zawsze można przewidzieć ani kontrolować. Kino, które traktuje queerowość nie jako temat, lecz jako sposób patrzenia.

Szczegóły

Fabuła

Co znaczy opowiadać o transpłciowości bez uczynienia z niej tematu? Trzy filmy w tym bloku szukają odpowiedzi na to pytanie każdy po swojemu: przez intymność wieloletniego dokumentu, przez kameralną fikcję jednej nocy, przez ciszę między dwojgiem ludzi, którzy nagle muszą nauczyć się rozmawiać od nowa. Być jak Mikołaj, Transgresja i Reszta naszego życia nie są filmami o transpłciowości w sensie wyjaśniającym ani edukacyjnym – są filmami o relacjach, w których transpłciowość jest obecna jako fakt, nie jako problem.

To, co je spaja, to odmowa uprzywilejowania cudzego spojrzenia. Żaden z tych filmów nie buduje narracji wokół zdumienia, odkrycia ani moralnego przepracowania. Zamiast tego stawiają bohaterów – trans i cis – w sytuacjach, które wymagają czegoś trudniejszego niż akceptacja: obecności, rozmowy, zmiany, którą nie zawsze można przewidzieć ani kontrolować. Kino, które traktuje queerowość nie jako temat, lecz jako sposób patrzenia.

Transgresja, reż. Diana Szczotka, Polska 2023, 25'

Dawid, lokalny diler narkotyków, spędza wieczór w towarzystwie Nadii – jednej ze swoich klientek. W miarę jak noc się przedłuża, między dwojgiem zaczyna rodzić się coś nieoczekiwanego; kiedy jednak Dawid orientuje się, że Nadia jest trans kobietą, to poczucie bliskości zderza się z jego własnymi przekonaniami, lękami i tym, co przez całe życie uważał za pewne.

Szczotka osadza tę historię w kameralnej, niemal teatralnej przestrzeni jednej nocy, rezygnując z jakiejkolwiek zewnętrznej narracji na rzecz napięcia między dwojgiem bohaterów. Nadia nie jest tu figurą do wyjaśnienia ani problemem do rozwiązania – jest kobietą, która doskonale wie, gdzie jest i co robi; to Dawid musi znaleźć odpowiedź na pytanie, czego naprawdę chce.

Reszta naszego życia, reż. Filip Tomczak, Polska 2024, 14'

Eryk i jego dziewczyna właśnie się zaręczyli i wprowadzili do wspólnego mieszkania – wszystko układa się dokładnie tak, jak sobie wyobrażał. Aż do chwili, gdy przypadkowe odkrycie ujawnia jej tożsamość płciową i pewność, którą Eryk budował przez całe życie, zaczyna się kruszyć.
Tomczak decyduje się na kameralne, dwuosobowe kino oparte niemal wyłącznie na aktorstwie i milczeniu między scenami. Film nie rozstrzyga, nie moralizuje i nie serwuje łatwego katharsis – zamiast tego zostaje w tym, co najtrudniejsze: w momencie zawieszenia między miłością a lękiem, między tym, co było, a tym, czego Eryk jeszcze nie potrafi nazwać.

Być jak Mikołaj, reż. Aurelia Frydrych-Zdanowska, Polska 2024, 57'

Mikołaj wkracza w dorosłość. Reżyserka przez kilka lat śledzi go kamerą – od nastoletniego chłopaka zmagającego się z tranzycją i rosnącą potrzebą bycia sobą, po dojrzałego mężczyznę, który wie już, kim jest i czego chce. Przed nim pierwsza praca, pierwsze miłości i kafkowski system sądowy, który nie uznaje jego tożsamości płciowej – a tuż obok ojciec, który kocha, ale nie rozumie, i którego droga do akceptacji stanowi drugi, równoległy wątek tej historii.

Frydrych-Zdanowska buduje film na wyjątkowej relacji z bohaterem – Mikołaj jest tu nie tylko obserwowanym, ale też współtwórcą obrazu: część materiału nakręcił sam, telefonem, dokumentując na własny użytek zmiany głosu podczas terapii hormonalnej. Ten hybrydowy tryb realizacji nadaje filmowi intymność bliską dziennikowi i przesuwa pytanie o dokumentalną reprezentację w stronę autoportretu.

Być jak Mikołaj nie skupia się na tranzycji jako medycznym przejściu, lecz na tym, co dzieje się w relacjach: między milczeniem a rozmową, między miłością a brakiem zrozumienia, między potrzebą bliskości a koniecznością postawienia granicy. Dojrzewanie – w podwójnym sensie – przeżywają tu oboje: syn i ojciec.